facebook icon

Wypadek Maćka

Maciek właśnie zaczął ferie. Sesję na 3 roku pedagogiki – praca socjalna -  zakończył zaliczając i zdając wszystko. Zdrowy, silny, wysportowany, zasadniczy, z konkretnymi planami na przyszłość. Teraz przeprowadzka do wynajętego, fajnego mieszkania, kontynuacja nauki, pewnie w trakcie ślub z dziewczyną, są już przecież razem cztery lata. Przy okazji, w wolnym czasie praca u znajomego przedsiębiorcy, swoje pieniądze, w wakacje praca w Anglii, trzy razy już był, zarobił, kupił samochód, pojechali z dziewczyną do Egiptu. Pomaga, jest stowarzyszenie dla dzieci z niezamożnych rodzin „Arka”, chodzi tam, dwóm chłopcom zaniósł buty, nie mieli to kupił za własne pieniądze. Chce pracować w mundurze, może jako przewodnik psa, pomagać ludziom, chronić przed niebezpieczeństwami.

Czekając słuchałem radia. Lokalnego. Tu podają informacje najświeższe i najbardziej przydatne na co dzień. Była równa godzina, lektorka czytała wiadomości. To, to, to…, a na drodze, 20 kilometrów od Olsztyna wypadek, jedna osoba zabita, dwie poważnie ranne.  Coś zakłuło. Maciek tą trasą i mniej więcej o tej porze miał wracać. Czekałem na niego, bo mam samochód kombi. A on ze swoją dziewczyną mieli się dziś przeprowadzać. Samochód, a i ja, jeszcze w miarę przy siłach, mieliśmy wspierać jego przenosiny. Nie, niemożliwe żeby to oni. No jak…, Maciek tak dobrze jeździ…, nie niemożliwe…, a na wszelki wypadek zadzwonię…, nie odbiera…, pewnie noszą graty Maćka dziewczyny , pakują się…, nie ma czasu odebrać, nie słyszy dzwonka… .
Niepokój jednak rośnie, zaczynam się bać. Idę do komputera, na piętro, zajmę się czymś a oni zaraz przyjadą. Żona jest na dole, nie powiem jej. Przecież to tylko nieuzasadnione lęki…
Patrzę w ekran monitora, ale zaczynam odczuwać panikę. Dzwoniłem do chłopca już chyba z 5 razy, do dziewczyny też, i nic. Nie odbierają. Boże, to nie mogą być oni, w tym wypadku… dzwonię dalej, i znowu, i… jaka ulga, telefon został odebrany – Maciek – krzyczę, i już mam zamiar go zwymyślać, że nie odbiera, że mnie tak straszy, Maciek?!  - Jestem ratownikiem – słyszę i sztywnieję – Maciek miał wypadek, jest w szpitalu wojewódzkim w Olsztynie.  – Czy żyje? – szepcę. – Jeszcze żyje - słyszę w odpowiedzi. Krew odpływa mi z głowy.
Żona jest na parterze, niby nie powinna, ale moje pytanie „czy żyje” słyszy i już wie…

31 stycznia 2009 roku. Droga z Morąga do Olsztyna. Pada mokry śnieg. Maciek jedzie w stronę Olsztyna, za Wrzesiną kawałek prostej drogi. Rozpędzone BMW jadące z przeciwka zjeżdża na lewy pas. Maciek hamuje, BMW uderza centralnie w jego drzwi.  

Zdjęcia z wypadku

Macio17Macio16

Dokumenty dotyczące wypadku

Macio26Macio19

Macio20

Kontakt

Szukasz pomocy? NAPISZ do nas!

E-mail: info@po-wypadku.info.pl