facebook icon

Szukaj wsparcia u Boga!

004 Obraz MBG 1Można zadać pytanie: Dlaczego Maciek przeżył?

Tego tak naprawdę to nikt nie wie. Zawsze można powiedzieć, a bo chłopiec młody i silny, a to dobrzy lekarze, a to codzienny trud matki. Pewnie też, ale jest niezwykle prawdopodobne, że  Maciek by nie żył gdyby nie Boże Miłosierdzie. My wierzymy, że to pomoc od Najwyższego sprawiła, że syn jest nadal z nami.

Maćkowi po wypadku lekarze dali 2 procent szans na przeżycie. Natychmiast, gdy zdarzyła się ta tragedia, oddaliśmy los syna w ręce Najwyższego oraz Matki Najświętszej. O pomoc prosiliśmy też Ojca Świętego Jana Pawła II i Świętą Ritę, patronkę spraw trudnych i beznadziejnych.
Rokowania lekarzy – minimalne szanse na przeżycie. Mówili, że jeśli jakoś z tego wyjdzie to zapewne pozostanie w stanie wegetatywnym – będzie „roślinką”. Rodzina podjęła jednak walkę – robiono wszystko co można. Maciek był w śpiączce ale udało się go  przenieść na leczenie do Szpitala Wojskowego do Bydgoszczy gdzie dawano szanse na wybudzenie. Rodzina z USA przysyłała lekarstwa, u nas niedostępne, a mogące pomóc. Zatrudniano rehabilitantów, którzy przychodzili z nim ćwiczyć mimo, że był nieprzytomny. Kasia od rana do nocy była przy łóżku syna. W Bydgoszczy wynajęła pokój i już po 6-tej rano wykonywała wszelkie czynności pielęgnacyjne: myła, masowała (by uniknąć odleżyn), zmieniała pampersy, ciągle z nim rozmawiała. Wychodziła by się przespać po 22-giej.

W obliczu tak makabrycznego nieszczęścia człowiek uświadamia sobie wyraźnie jak mało znaczy, jak jego plany i marzenia mogą zostać boleśnie zweryfikowane. W tej sytuacji pozostaje wiara w nieprzebrane Boże Miłosierdzie. Wypadek zdarzył się w sobotę, już w niedzielę rano przyjaciel, ksiądz Marian, odprawił pierwszą Mszę świętą w intencji Maćka. Potem były kolejne, przede wszystkim w sanktuarium gietrzwałdzkim. Tam powierzyliśmy Maćka  Matce Boskiej.

Msze w intencji Maćka odprawiono w całej Polsce, od Olsztyna, przez Częstochowę aż po Bieszczady. W duchową pomoc włączyły się dziesiątki ludzi. Znajomi księża, Siostry Zawierzenia ze Starej Wsi i Częstochowy, przyjaciele.

Na OIOMie miało miejsce takie zdarzenie. Na oddział można było wchodzić po godzinie 14-tej, ale Kasia była tam zawsze najpóźniej po 13-tej, w nadziei, że może pozwolą wejść wcześniej. Raz siedziała na ławce przed oddziałem jak zawsze, zdruzgotana i zrozpaczona, zapadnięta w sobie, niewidząca świata zewnętrznego. W pewnym momencie poczuła, że ktoś wsuwa jej coś do ręki. To były zrobione z drewna paciorki dziesiątki różańca. Kobieta, która to zrobiła, zapłakana ze szczęścia powiedziała – To dla Pani, mój syn właśnie się wybudził, niech teraz Matka Boska wam pomoże.

rozaniecGdy okazało się, że Maciek będzie żył, zaczęliśmy planować wspólny wjazd do Włoch by podziękować za ocalenie mu życia. Pierwszym celem był Watykan i grób Błogosławionego Jana Pawła II, drugim górska miejscowość Cascia, gdzie znajdują się relikwie Świętej Rity. To były niezwykłe przeżycia. Dzięki pomocy przyjaciół, rano w Watykanie czekał na nas pracujący tam na co dzień ksiądz Polak. Najpierw w jednej z kaplic Bazyliki Świętego Piotra dla Maćka, dla nas oraz siostry odprawił Mszę świętą. Potem drogą normalnie niedostępną dla zwiedzających a umożliwiającą przejazd wózkiem inwalidzkim, zaprowadził do grobu Jana Pawła II. Tam wszyscy się modlili dziękując za ocalenie. Emocje były tak silne, że np. Kasia cały czas płakała.
By dotrzeć do Cascia, miejsca ziemskiego pobytu św. Rity a teraz jej wiecznego spoczynku, trzeba przebyć drogę wiodącą przez góry. Po pokonaniu wąskich i krętych dróg to wspinających się to opadających dociera się na miejsce. W kościele, za kratą ustawiona jest trumna z ciałem świętej. Wokoło setki róż, będących jednym z jej symboli. A przy kracie Maciek, trzymający się kurczowo, starając się stać o własnych siłach, składający ręce do modlitwy.

Teraz, po 5 latach od wypadku, chłopiec jest sprawny intelektualnie – dokończył studia i obronił pracę magisterską. Niestety, wciąż nie chodzi. Do tego jego lewa ręka jest niesprawna i sztywna. Nie tylko nie pomaga, ale wręcz przeszkadza. Maciek jednak walczy – ćwiczy codziennie, co jakiś czas jeździ do ośrodków rehabilitacyjnych.

Nikt nie wie jakie są boskie plany względem Maćka. Patrząc ludzkimi oczami i sercem, marząc by syn zaczął chodzić, wierząc w Boże Miłosierdzie będziemy się modlili by Pan przywrócił go do zdrowia. Do dziś idąc w pieszych pielgrzymkach z Olsztyna do Gietrzwałdu, prosimy o wsparcie dla syna, ale też dziękujemy za jego ocalenie. O Maćku zawsze pamięta też ksiądz Andrzej, proboszcz naszej parafii, który w czasie pielgrzymek do miejsc kultu w całej Europie prosi o łaski dla Maćka.  
A co przyniesie przyszłość – to wie już tylko sam Pan Bóg ….

Kontakt

Szukasz pomocy? NAPISZ do nas!

E-mail: info@po-wypadku.info.pl